Warto wiedzieć...



Najtrudniejszy pierwszy krok

Data: 17.04.2014    Autor: przyjaznaslodycz

„To nie jest instruktaż o bieganiu i to nie są porady z tysiącem terminów, których znaczenia nie rozumiem. To książka o frajdzie, endorfinach, czystej radości” napisała znana dziennikarka Beata Sadowska, zachęcając do kupienia swojej debiutanckiej książki „I jak tu nie biegać!”. Opisuje w niej, jak rodziła się jej miłość do biegania. Uwaga, to uczucie może być zaraźliwe.

Moda na bieganie nie ustaje. Coraz więcej Polaków zakłada adidasy i rusza na trasę. Większość z nas wie, że bieganie dodaje energii, pozytywnie wpływa na dobre samopoczucie, a w dodatku pozwala dbać o linię. W księgarniach można znaleźć mnóstwo poradników o tym, jak trenować lub jaką dietę wybrać. Brakuje jednak wydawnictw, które podpowiadają, jak pokonać własne lenistwo. Bo najtrudniejszy w bieganiu jest ten pierwszy krok, który musimy wykonać, by wstać z wygodnej kanapy. Jak tego dokonać i w dodatku być szczęśliwym radzi Beata Sadowska – kobieta, która kiedyś nie cierpiała biegać. „[To] Książka o bieganiu z dzieckiem i bieganiu z psem. O tym, jak bardzo czasami się nie chce i jak bardzo kusi leń za kołnierzem. O tym, co kręci w turystyce biegowej i co widać o poranku nad Wisłą” zachęca Sadowska do lektury „I jak tu nie biegać!”. Ale, czy samo czytanie wystarczy, żeby się zmobilizować i zmienić styl życia?

Książka Beaty Sadowskiej wypełniona jest pasją po brzegi. Aż trudno uwierzyć, że mogła napisać ją osoba, która kiedyś do tej dyscypliny podchodziła z ogromnym dystansem. Niechęć zmieniła się w wielką miłość, która zaowocowała występem w 12 maratonach – w Polsce i na świecie, m.in. w Nowym Jorku, Amsterdamie, po górach i na egzotycznej plaży. „Nie mogę się doczekać kolejnego!” zapewnia. Dziennikarka z werwą przeprowadza czytelników przez wszystkie etapy i zakręty biegania. Jej książka jest trochę poradnikiem, ale więcej dziennikiem, w którym Sadowska zapisała myśli, wrażenia i doświadczenia. O większości pisze z dużym poczuciem humoru, choćby o solidnym śniadaniu biegacza, na które poleca m.in. pożywną owsiankę. Wspomina jednak i o tym, że jej życiowy partner, Paweł, który także jest biegaczem swój rekord życiowy w maratonie pobił po śledziu w oleju.

Beata Sadowska przekonuje, że do biegania potrzeba niewiele – dobre buty i chęci. Ona sama najbardziej lubi biegać o poranku. Udowadnia także, że zapalonemu biegaczowi nie przeszkadza ani pogoda, ani pora roku, ani nawet ciąża. W książce można znaleźć porady m.in. na temat sprzętu, wózka i ochraniaczy, dzięki którym można biegać z małym dzieckiem. W końcu jednym z konsultantów przy pisaniu tego poradnika był Tysiek, trzymiesięczny synek dziennikarki, który siedział jej na kolanach, gdy powstawała „I jak tu nie biegać!”. Drugim, już dorosłym specjalistą jest Kuba Wiśniewski, ceniony trener, który wzbogacił książkę o profesjonalne porady dotyczące treningu.

„Bieganie to ciągłe lekcje pokory. Bezcenne” pisze w swojej książce Beata Sadowska. To także walka ze sobą, ze zmęczeniem i wewnętrznym sabotażystą, który powtarza – „Po co będziesz wychodzić spod koca? Lepiej poleż jeszcze z herbatą”. Sadowska nie wstanie za was z kanapy, nie założy butów i nie pobiegnie. Za to dała do ręki świetne narzędzie motywacyjne. I jak tu nie biegać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Komentarze użytkowników

Powrót do listy artykułów
Partnerzy Przyjaznej Słodyczy
Ogólnopolski program, który znasz z
wppiekarniacukiernictwo-i-piekarstwobake-and-sweer
akademia-mistrzaprzeglad-piekarski-i-cukierniczyupicg
mistrz-branzyakademia-mistrzaupicg
oliviajoyviva
shapezwierciadloparty